Logogram strony

Myśliciel A.Rodin

Rozmiar tekstu

Sto lat temu - O domu towarowym Bracia Jabłkowscy

Ocena użytkowników: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive

Mój wstęp do książki napisany na prośbę Jana Jabłkowskiego

Od kiedy pamiętam w moim rodzinnym domu słowo „Firma” pisało się z dużej litery. Firma nas żywiła i ubierała, pozwalała zajmować 60 m2 kwaterunkowego mieszkania, ale przede wszystkim była rodzinnym dziedzictwem wartości, dumy i etosu pracy. Dla ojca była też miejscem realizowania życiowych pasji, choć z historycznych powodów były one ograniczone do nieustającej walki o przetrwanie. Walki przerywanej aresztowaniami za przestępstwa gospodarcze, na przykład wtedy, gdy w sklepie na rogu kupił 15 jajek, by użyć je do produkcji. Bo te jajka Władza Ludowa przeznaczyła „dla ludności”, a nie dla spekulanta, który tworzy „wartość dodaną” odzierającą „lud pracujący miast i wsi” (i w jakiejś mierze również i tzw. „inteligencję pracującą”) z tego co Władza dla nich przeznaczyła.

Jednak nie wszyscy na prywatny zakład rzemieślniczy mówili „firma”. W powszechnym użyciu był też „prywaciarz” i „badylarz”. Tym drugim epitetem obdarzano prywatnych ogrodników, tego pierwszego reprezentował w prasie codziennej „reakcjonista” August Bęc-Walski, bohater dowcipów ukazujących się w „Przekroju” tamtych lat. Pamiętam też werset z książki do historii dla klasy maturalnej: "Józef Piłsudski prowadził politykę będącą listkiem figowym zakulisowych machinacji wiodących do nacjonalistycznej hecy w oparciu o bandycką soldateskę".

W owych czasach Katowice były Stalingradem, Chmielna nazywała się Rutkowskiego, a restauracja w Bristolu działała pod szyldem „Gospoda ludowa”. Ale Warszawiacy zawsze mówili Katowice, Chmielna i Bristol. U nas w rodzinie nigdy też nie szło się do PeDeTu (Państwowy Dom Towarowy), ale do Jabłkowskich. Zresztą z dzieciństwa pamiętam jeszcze to miejsce będące w rękach rodziny. Komuniści nie od razu po wojnie przystąpili do nacjonalizacji — gruzów nie warto było upaństwawiać. Najpierw pozwolono właścicielom firm odbudować się po zniszczeniach, a dopiero później sięgnięto po ich majątki. Tak było z Jabłkowskimi, tak też było z Janem Wedlem, spadkobiercą i ówczesnym właścicielem firmy założonej przez Emila Wedla. Ten zresztą wrócił do fabryki materialnie nie naruszonej, gdyż do dziś znajduje się ona na Pradze, gdzie nie toczyło się powstanie. Fabryka została jedynie ogołocona ze wszystkich surowców. Jan Wedel — wiem to od mojego ojca, który był jego przyjacielem — zaczął więc od zaopatrzenia magazynów. Ponieważ nie miał pieniędzy, wszystko brał na kredyt u swoich przedwojennych dostawców w Anglii, Francji i Belgii, a oni przysyłali mu wagony ziarna kakaowego, cukru i innych surowców. Nie wymagali żadnych gwarancji. Słowo pana Wedla było gwarancją lepszą od bankowych. A później zabrano mu fabrykę i przemianowano na „22 lipca”. Na wyrobach eksportowych dodawano „dawniej E. Wedel”. Jabłkowskich też nazwano Państwowym Domem Towarowym”. Ale Warszawiacy nie zapomnieli — Wedel był zawsze Wedlem, a Jabłkowscy — Jabłkowskimi.

Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy to wielopokoleniowa firma rodzinna. Wśród polskich firm rodzinnych jedna z półtora miliona, ale wśród firm stuletnich, to już jedna z bardzo niewielu. I to nie tylko w Polsce, ale i w Europie.

Dziś firmy rodzinne na całym świecie przeżywają swój renesans. Dzieje się tak, bo świat dostrzegł, że stanowią podstawę gospodarki. A stanowią ją nie tylko dlatego, że generują dużą część dochodu narodowego i jeszcze większą miejsc pracy, ale przede wszystkim dlatego, że są oparte na wartościach — rzetelność wobec klienta, pracownika, kontrahenta, państwa i społeczeństwa.

Ostatni światowy kryzys finansowy był kryzysem wartości etycznych, kryzysem wywołanym przez niepohamowaną chciwość i brak zasad moralnych. U jego podstaw legło też przekonanie, że można się bezkarnie i bez miary zadłużać. Tak właśnie myślą niektóre zarządy bezosobowych spółek i rządy większości państw. Dzieje się tak, bo kadencja jednych i drugich trwają po kilka lat. W firmie rodzinnej kadencja zarządu trwa okres życia jednego pokolenia, a więc 20 – 30 lat, a głównym celem zarządu nie jest maksymalizacja zysku w krótkim okresie czasu, ale stabilne trwanie firmy na rynku. Bo firma rodzinna dziś daje pracę nam, a jutro ma ją dać naszym dzieciom.

Właśnie dlatego firmy rodzinne stanowią skuteczną odpowiedź na ogólnoświatowy problem emerytur wywołany zmianami demograficznymi. Gdy Otto von Bismarck wprowadzał w XIX wieku emerytury dla pruskich urzędników państwowych, wiek emerytalny przewyższał średnią długość życia, a składka emerytalna wynosiła kilka procent. Dziś jest inaczej, i to nie tylko w Polsce, ale we wszystkich rozwiniętych krajach świata — cudzych dzieci nie starcza, by na nas pracowały. Ale naszych będzie tyle, ile sami zdecydujemy. A gdy na dodatek przekazujemy im firmę rodzinną, to nasza emerytura zyskuje trwały fundament.

Z historii gospodarczej naszego kraju wiele kart zostało wydartych przez opresje kolejnych zaborców. Wiele firm zniszczonych i zapomnianych. Każda więc odzyskana firma rodzinna to perła naszego dziedzictwa narodowego. Taką jest właśnie Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy. Żyjcie długo i szczęśliwie.

Pisane w Warszawie 19 października 2014 roku

Cezary Łazarewicz, Rodzinna rzeczpospolita, Inicjatywa Firm Rodzinnych i Wydawnictwo Media Obok 2015

Ocena użytkowników: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive

Niniejszy tekst stanowi przedruk tekstu autora książki, który w oryginale ukazał się na witrynie stowarzyszenia Inicjatyw Firm Rodzinnych.

25 lat polskiego kapitalizmu opowiedziane poprzez doświadczenia jego twórców – znanych przedsiębiorców, animatorów życia społecznego, naukowców i biznesmenów. „Rodzinna Rzeczpospolita” to książka przedstawiająca historie 10 architektów wolności gospodarczej z ich własnej perspektywy. Opowieści wysłuchali znani dziennikarze – Cezary Łazarewicz i Ewa Winnicka.

Książka powstała w dwa miesiące, jej pomysłodawcą był Jarosław Chołodecki, członek zarządu stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych. Głównym założeniem było zapisanie wspomnień i przemyśleń najważniejszych rodzinnych polskich przedsiębiorców. W efekcie wybrano 10 nazwisk – w książce znalazły się głębokie, często bardzo intymne wywiady z Andrzejem Blikle, Janem Jabłkowskim, Januszem Kasztelewiczem, Wojciechem Krukiem, Stanisławem Hanem, Piotrem Voelkelem, Zbigniewem Grycanem, Adamem i Jerzym Krzanowskimi, Andrzejem Baranowskim i Zofią Drohomirecką.

Głównym tematem rozmów jest droga do sukcesu przedsiębiorców. Pytano ich, dlaczego to właśnie im udało się zrealizować swoje marzenia, jak wyglądały początki ich działalności gospodarczej, a także czym różniły się czasy PRL-u od pierwszych lat kapitalizmu. Andrzej Blikle opowiadał o swojej pracy naukowej i jednoczesnym prowadzeniu rodzinnego przedsiębiorstwa, Jan Jabłkowski – o 24-letniej walce o odzyskanie XIX-wiecznej nieruchomości i przywrócenie wielopokoleniowej tradycji kupieckiej, a Janusz Kasztelewicz – o miłości do pszczół i wielkiej pasji bartniczej, która doprowadziła go do założenia największej obecnie polskiej firmy zajmującej się produkcją miodu.

W rozmowie z Wojciechem Krukiem pojawił się wątek utraty rodzinnej formy i poszukiwania biznesowej zemsty, a w narracji Zbigniewa Grycana – historia upadku przedsiębiorstwa i dojścia do wielkiego sukcesu nowej firmy w ostatnich latach. Zofia Drohomirecka opowiadała o trudnościach związanych z przejęciem firmy po śmierci formalnego właściciela „Pożegnania z Afryką”– jej męża, a Bracia Krzanowscy podzielili się z Cezarym Łazarewiczym opowieścią jak z baśni, która byłą rzeczywistą historią powstania ich przedsiębiorstwa.

Według autorów książki narracje prowadzone były szczerze, bez zbędnej mitologizacji własnych dokonań, z zachowaniem emocjonalnego charakteru wypowiedzi. Książka jest kompleksowym podsumowaniem ostatniego ćwierćwiecza polskiego kapitalizmu, niepowtarzalnym zapisem wrażeń i odczuć jego najważniejszych postaci i jednocześnie – przewodnikiem dla młodych przedsiębiorców, którzy chcieliby przebić się w trudnym świecie biznesu. To zapis historycznego świadectwa najważniejszych postaci polskiej transformacji, którzy opowiadają o wartościach obecnych w firmach rodzinnych, które zazwyczaj nie pojawiają się w świecie wielkich korporacji.

Według autora „Rodzinna Rzeczpospolita” to nie jest książka o biznesie, ale o życiu, o tym, jak ludzie musieli się zderzyć z rzeczywistością i podejmować decyzje, które zapewniałyby im przyszłość. W Polsce firmy rodzinne stanowią zdecydowaną większość wszystkich przedsiębiorstw. Warto dowiedzieć się, jak swoją własną pracę podsumowują „architekci wolności gospodarczej” i co zmieniliby 25 lat temu, mając obecny bagaż doświadczeń.

„Rodzinna Rzeczpospolita” 
Autor: Cezary Łazarewicz 
Rozmowę z Zofią Drohomirecką i Andrzejem Barańskim przeprowadziła Ewa Winnicka
Współpraca: Zofia Rojek 

Pomysłodawca książki: Jarosław Chołodecki 
Redaktor prowadzący: Ewa Szczecińska-Budziak 
Redakcja: Grażyna Lubińska 
Projekt okładki: Janusz Kapusta 
Skład i łamanie: Eugeniusz Osipczuk
Wydawca: Inicjatywa Firm Rodzinnych oraz Wydawnictwo Media Obok 2014

Książka do nabycia w księgarni Tarabuk: KUP KSIĄŻKĘ

Quentin J. Fleming, Tajniki przetrwania firmy rodzinnej, Helion, Gliwice 2006

Ocena użytkowników: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive

Q.Fleming, Tajniki przetrwania firmy rodzinnejPodtytuł książki brzmi Jak uniknąć siedmiu grzechów głównych niszczących firmy rodzinne, a jej treść koncentruje się wokół dwóch perspektyw:

  • grzechy rodziców w postępowaniu z dziećmi
  • grzechy dzieci wobec rodziców.

Czytelnik dowiaduje się jak wiele pułapek czyha na aktorów każdej z tych ról, a także jak można ich uniknąć. To z pewnością podstawowa literatura dla każdej rodziny już prowadzącej firmę rodzinną lub mającej zamiar taką firmę założyć. A najlepiej przeczytać ją, gdy dzieci są jeszcze małe i nie myślą o przejęciu firmy. Wtedy bowiem popełnia się wiele błędów, ze skutkami których trzeba sobie radzić w przyszłości.

Jednakże — i tu osobista refleksja — wyłaniający się z książki obraz firmy rodzinnej jest zbyt pesymistyczny. Firma rodzinna to trudne zadanie, wszak jednak wykonalne.

Peter May, Adrianna Lewandowska, Stawka większa niż biznes - Strategie rozwoju firm rodzinnych, Oficyna a Wolters Kluwer business, Warszawa 2014

Ocena użytkowników: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive

Książek o firmach rodzinnych nie ma wiele, ani na świecie, ani tym bardziej w Polsce. Dobrze więc, ze ukazała się kolejna, bowiem ponad półtora miliona polskich firm rodzinnych potrzebuje profesjonalnych drogowskazów do swojego rozwoju.

Książkę Adrianny i Petera przeczytałem prawie jednym tchem, bo ujęło mnie ich zrozumienie dla fundamentów firmy rodzinnej, jakimi są jej wartości. To właśnie te wartości pozwalają firmom rodzinnym przechodzić przez światowe kryzysy liczniej niż firmom nierodzinnym. To one stanowią o ich sile i zdolności do przekazywania firmy z pokolenia na pokolenie. Oto kilka cytatów: „Pracownik, który w firmie będzie traktowany jak człowiek, a nie jak pozycja kosztowa, odwdzięczy się lojalnością za okazany szacunek”. „Podstawę sukcesu stanowi zaufanie”. … firma rodzinna to przedsiębiorstwo, w którym wartości rodziny właścicielskiej wpływają na kreowanie wartości biznesu.”

Autorzy zwracają też uwagę na związane z rodzinnością firmy aspekty emocjonalne: „Każdy, kto chce skutecznie budować pozycję firmy rodzinnej, której właścicielem dominującym jest dynastia, musi zatroszczyć się przede wszystkim o to, aby udziały w firmie były opłacane zarówno na płaszczyźnie ekonomicznej, jak i emocjonalnej.”

Uwadze autorów nie umyka też arcyważny wątek długiej perspektywy zarządzania w firmie rodzinnej. Podczas gdy w typowej firmie nierodzinnej perspektywa planowania zarządu jest ograniczona długością kontraktu, w przedsiębiorstwie rodzinnym to najczęściej perspektywa jednego pokolenia. Planując rozwój firmy w takim okresie nie myślimy o szybkich zyskach, ale o utrzymaniu firmy na rynku przez 20-30 lat. Myślimy też o tym aby: „… moje dzieci miały coś więcej niż tylko zamożnego ojca”.

„Stawka większa niż biznes” to jednak nie tylko książka o firmach rodzinnych, to również książka dla firm rodzinnych. Zawarto w niej bowiem spory ładunek wiedzy ważnej z punktu widzenia prowadzenia firmy rodzinnej, takich jak ład korporacyjny firmy rodzinnej, budowanie strategii firmy rodzinnej, sukcesja i wiele innych.

Łukasz Sułkowski i Andrzej Marjański, Jak osiągnąć sukces w sztafecie pokoleń, Warsztaty Menadżerskie, Poltext, Warszawa 2009

Ocena użytkowników: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive

A.Mariański i Ł.Sułkowski, Firmy rodzinneSolidnie opracowana monografia naukowa z bogatym spisem literatury przedmiotu. Szczególnie do polecenia naukowcom zajmującym się firmami rodzinnymi, choć z pewnością zainteresuje też przedsiębiorców rodzinnych o analitycznych upodobaniach.

Strona 1 z 2