Logogram strony

Myśliciel A.Rodin

Rozmiar tekstu

Woś Rafał, To nie jest kraj dla pracowników, Gr. Wyd. Foksal 2017

Książka Rafała Wosia wpisuje się w prowadzoną ostatnio (choć nie tylko ostatnio) dość ożywioną debatę na temat stosunku kapitału do pracy i wynikających stąd nierówności społecznych zarówno ekonomicznych, jak też dotyczących szans, a nawet — jak to wyraża autor — nierówności szacunku. Odwołując się do szerokiej literatury przedmiotu autor buduje — w moim odczuciu — nieco uproszczony obraz świata, w którym kapitał, reprezentowany głównie przez globalne korporacje, ciemięży pracę reprezentowaną zarówno przez swoich pracowników, jak i liczną rzeszę małych kooperantów.

Autor opisuje świat walki pracy z kapitałem, gdzie po jednej stronie stoją rosnące w siłę globalne korporacje, a po drugiej — niedostatecznie silne związki zawodowe.

Nie ujmując nic faktowi, że taki świat rzeczywiście istnieje, i że jest poważnym problemem, warto też zauważyć, że zaczyna się zmieniać i to nie zawsze w oczekiwanym przez autora kierunku tj. zwiększenia siły związków zawodowych i sterowanej przez państwo dystrybucji dobrobytu. Ten inny kierunek zmian jest związany z rosnącą świadomość firm (i innego rodzaju organizacji), że paradygmat pracy zespołowej nie musi polegać na armijno-podobnym sterowaniu siłą roboczą przez menadżerów w roli kaprali.

Nowe paradygmaty — niektóre znane już od dość dana, ale dopiero dziś nabierające siły rażenia na szersza skalę — wiążą się takimi hasłami jak motywacja godnościowa (jako przeciwieństwo kija i marchewki), holokracja, kultura dobrostanu (wellbeing), gospodarka otwartych oczu (Open Eyes Economy), zwinne zarządzanie (agile management), czy wreszcie cywilizacja turkusowa. Te nowe trendy wpisują się zresztą w ideę społeczeństwa postkapitalistycznego (Peter Drucker), gdzie wiodącą rolę na scenie gospodarczego teatru grają właściciele wiedzy, a nie kapitału.

Rafał Ohme; „Emo sapiens”, Wydawnictwo Bukowy Las, 2017

W tej fascynującej książce autor pokazuje, że obok homo sapiens — człowieka rozumu, który ma genetycznie zaledwie kilkadziesiąt tysięcy lat — jest też w nas emo sapiens — człowiek emocji, który liczy sobie dwa miliony lat. Tym dwom naszym wcieleniom odpowiadają dwa mózgi: świadomy, który jest racjonalny oraz podświadomy — emocjonalny. Pierwszy służy do analizowania i wyciągania wniosków, ale działa powoli. Drugi działa wielokrotnie szybciej i dysponuje praktycznie nieograniczoną pamięcią, ale mamy na niego niewielki wpływ. To raczej on rządzi nami, niż my nim. To za jego sprawą ludzie, którzy przeżyli śmiertelne zagrożenie mówią, że przed oczyma stanęło im całe życie. Bo obrazy i filmy z naszego życia mamy gdzieś w mózgu zapisane. Ohme wyjaśnia jak ważny jest dla nas mózg emocjonalny i jak możemy o niego dbać na różne sposoby. Na przykład przez słuchanie ulubionej muzyki, biesiadowanie z przyjaciółmi (tak tak!), nietypowe ćwiczenia ruchowe (np. schodzenie tyłem  po schodach), a także medytację. Rafał Ohme odkrywa przed nami naprawdę fascynujący świat, który nosimy w sobie.

Uważam, że to niezwykle głęboka książka, a przy tym świetnie napisana. Dowiadujemy się z niej bardzo wiele o człowieku, czyli o nas samych. Dla mnie to jedna z najważniejszych lektur z obszaru wiedzy o człowieku, jakie w życiu przeczytałem. Książka jest oparta na badaniach, a w tym badaniach własnych autora z dziedziny neuronauki, nowej wiedzy o funkcjonowaniu mózgu powstałej z połączenia psychologii i neurologii.

Geshe Michael Roach, Lama Christi McNally, The Diamond Cutter — The Buddha on Managing Your Business and Your Life, Three Rivers Press 2000

Tytuł tej książki w (moim) przekładzie na j. polski brzmiałby: Szlifierz diamentów — Budda w zarządzaniu twoim biznesem i życiem. Jej autorzy to Michael Roach mający tytuł „geshe”, co w buddyzmie oznacza „mistrz”, oraz Christi McBally mająca tytuł „lama”, co oznacza „nauczyciel”. Ich wspólna książka, to fascynująca opowieść o tym, jak głęboko praktykowana filozofia buddyjska może pomóc człowiekowi w jego życiu i pracy. Jest oparta na historycznym tekście Szlifierz diamentów będącym elementem buddyjskiej filozofii od 2500 lat, a wydanym drukiem w roku 868, a więc około 600 lat przed Gutenbergiem. Na przykładzie własnych doświadczeń zebranych w amerykańskim biznesie obrotu diamentami Michael Roach wyjaśnia główne tezy tego historycznego przekazu. Robi to pięknie, głęboko i przekonująco.

Michael Roach jest Amerykaninem, absolwentem ukończonego z wyróżnieniem Prinston University, za co otrzymał medal z rąk prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz stypendium naukowe od swojej uczelni. Dzięki stypendium mógł wyjechać do Tybetu, by tam przez 20 lat studiować filozofię buddyzmu. W 1995 roku stał się pierwszym Amerykaninem, który otrzymał historyczny tytuł geshe co oznacza mistrza w buddyjskich naukach. Został też buddyjskim mnichem. Gdy uzyskał tytuł mistrzowski posłyszał od swojego nauczyciela, że choć klasztor jest doskonałym miejscem do przyswajania buddyjskich nauk, to solidnie pracująca amerykańska firma może być znakomitym laboratorium do sprawdzaniu tych nauk w codziennym życiu. Wrócił więc do swojej ojczyzny i podjął pracę w firmie jubilerskiej Andin International, w której dzięki wytrwałej pracy w ciągu kilku lat stworzył świetnie prosperujący departament szlifowania i sprzedaży diamentów.

Branża diamentowa opiera się, jak żadna inna, na wzajemnym zaufaniu pracujących w niej ludzi, którzy warte setki tysięcy dolarów woreczki z diamentami przekazując sobie z rąk do rąk bez jakiegokolwiek pokwitowania. Ta piękna historyczna tradycja wyrosła między innymi stąd, że diamentów nie da się w żaden sposób „podpisać” ani oznaczyć. Trzeba więc wierzyć, że powierzone kamienie, np. do oszlifowania, osadzenia w biżuterii bądź sprzedania, nie zostaną sprzeniewierzone.

Jedno z ważniejszych przesłań książki autorzy wyrażają tymi słowami (tłumaczenie moje):

Nigdy nie gódź się z poglądem, że skoro jesteś biznesmenem, to nie masz okazji, albo czasu, albo osobistych kwalifikacji niezbędnych do prawdziwie duchowego życia, albo też, że pielęgnowanie takiego życia stoi w sprzeczności z karierą biznesową. (…) Ludzie poświęcający się biznesowi to ci, którzy mają w dość wewnętrznej siły, aby kultywować w sobie najgłębsze praktyki duchowe.

Książka przywołuje wiele filozoficznych myśli w ich oryginalnym sformułowaniu, nie zawsze jest więc łatwa w czytaniu. Zawiera jednak wiele głęboko praktycznych rad. Jedna z ważniejszych — należąca do fundamentów buddyjskiej filozofii — to przekonanie, że nasze szczęście i powodzenie w życiu, lub jego brak, jest wynikiem stygmatów (imprints) jakie zasiewamy w naszej podświadomości. A oto siedem zasad związanych z tym przesłaniem (wolne tłumaczenie moje):

  1. Aby odnosić sukcesy w biznesie, zasiewaj stygmaty tego stanu rzeczy w swojej podświadomości przez zachowywanie szlachetnego stanu umysłu.
  2. Aby żyć w świecie będącym co do zasady miejscem szczęśliwym, zasiewaj stygmaty tego stanu rzeczy w swojej podświadomości przez prowadzenie etycznego życia.
  3. Aby pozostawać fizycznie zdrowym i atrakcyjnym, zasiewaj stygmaty tego stanu rzeczy w swojej podświadomości przez unikanie stanu złości.
  4. Aby być liderem zarówno w życiu osobistym jak i w biznesie, zasiewaj stygmaty tego stanu rzeczy w swojej podświadomości przez doznawanie radości z prowadzenia konstruktywnych i pomocnych działań.
  5. Aby być zdolnym do nieprzerwanego panowania nad swoim umysłem, zasiewaj stygmaty tego stanu rzeczy w swojej podświadomości przez praktykowanie głębokich stanów koncentracji i medytacji.
  6. Aby uwolnić się od świata, gdzie sprawy nie mają się tak, jakbyś chciał, zasiewaj stygmaty tego stanu rzeczy w swojej podświadomości przez zgłębianie wiedzy o potencjalnych i duchowych stygmatach.
  7. Aby osiągnąć to, czego zawsze pragnąłeś i widzieć innych doświadczających tego samego, zasiewaj stygmaty tego stanu rzeczy w swojej podświadomości przez kultywowanie twojej postawy współczucia wobec innych.

To w sumie chyba najważniejsze nauki płynące z lektury Szlifierza diamentów. Ich stosowanie w codziennym życiu doprowadziło Michaela Roach’a do osiągnięcia nie tylko wymiernych sukcesów biznesowych, ale przede wszystkim głębokiego poczucia spełnienia.

Steve Case, Trzecia fala. Wizja gospodarki przyszłości, Studio Emka 2017

Trzecia fala Steva Casa (nie mylić z wydaną w 1980 roku pod tym samym tytułem książką Alvina i Heidi Toffler) to zarazem fascynująca historia gospodarczego epizodu dotcomów z początku XXI wieku, jak i inspirująca wizja nadchodzącej epoki trzeciej ery internetu zwanej też internetem rzeczy (ang. the internet of things). Autor książki to twórca firmy America Online, która w okresie swojej największej świetności osiągnęła giełdową wartość 163 miliardy dolarów. Jednak podobnie jak wiele internetowych gigantów, okazała się dość przelotną kometą amerykańskiej gospodarki. Zdaniem Casa:

"przyczyną klęski (…) byli ludzie, kontakty i kultura. Instynktownie czuliśmy, co należy zrobić, by zarobić na okazjach, które mieliśmy pod nosem. Sukces został uniemożliwiony przez brak zaufania".

Jednakże Trzecia fala to nie tylko historia firmy AOL, ale też — a może przede wszystkim — wezwanie do przedsiębiorców i rządów, aby nie zlekceważyli zagrożenia, ale też nie zaniedbali szansy, jakie niesie ze sobą rozwój technologii teleinformatycznych. To również wizjonerskie wskazanie, że nowe technologie stawiające nowe społeczne wyzwania przed biznesem i administracją państwową:

"Firmom nie wolno już postrzegać świata wyłącznie w kategoriach zysków i klientów — jest jeszcze patriotyczny obowiązek, aby uczynić nasze państwo silniejszym, dać ludziom więcej praw, czynić świat lepszym. To odpowiedzialność zarówno firm, jak i rządu".

W tym kontekście Case pisze też o niezwykle interesującym ruchu firm zaangażowanych nazywających siebie benefit corporations, które obok typowych celów biznesowych stawiają sobie również cele społeczne. To całkiem nowa filozofia biznesu daleko wykraczająca poza to, co zwykle oferuje CSR. To nurt bliski takim ideom jak holakracja, wellbeing czy turkusowe organizacje. Do roku 2015 postało w USA 1500 takich korporacji, wśród których Case wymienia Kikstarter, Warby Parker, Patagonia i Etsy. Przytacza też wynik badań przeprowadzonych w 2015 roku przez Wharton School, która oceniła 53 fundusze kapitałowe i oceniła, że te zaangażowane osiągnęły zamierzoną stopę zwrotu oraz cele związane z  misją.

Stanowczo więc polecam „Trzecią falę” do przeczytania, a osobom, które zainteresuje jego wizja nadchodzącej rzeczywistości polecam też „Społeczeństwo zerowych kosztów krańcowych” Jeremy’ego Rifkina.

Marilee Adams, Myślenie pytaniami, Studio Emka 2004

Jedna z najważniejszych tez tej książki brzmi tak:

„Myślenie Pytaniami to system narzędzi pozwalający przeobrazić myślenie, działanie oraz osiągane rezultaty dzięki zadawaniu pytań — pytań, które stawiamy sami sobie, jak również tych, które stawiamy innym.”

Stawianie właściwych pytań, to oczywiście klucz do zrozumienia zachowań ludzi, a także droga do radzenia sobie w sytuacjach trudnych emocjonalnie. W tym kontekście autor rozróżnia dwie postawy:

  • wyrokujący — krytyczny i potępiający,
  • uczący się — chcący i starający się przede wszystkim zrozumieć.

Ten pierwszy stawia pytania: Co jest nie tak? Kto jest winien? Jak mogę dowieść, że mam rację? Ten drugi pyta inaczej: Co działa? Za co jestem odpowiedzialny? Jakie są fakty.

Książka jest napisana w stylu powieści edukacyjnej — historii adepta uczącego się myślenia pytaniami od mistrza tej wiedzy. Nie wszystkim taki styl odpowiada (mnie raczej nie), ale kto chce się uczyć w sposób „łatwy i przyjemny”, może znaleźć książkę Marilee Adams pożyteczną.

Strona 1 z 4